Dzień dobry wszystkim! 大家好!
Uważał, że „Kruki nad łanem zboża” to wyraz najczystszej samotności połączonej z brakiem zrozumienia ze strony otaczających osób. Dlatego nigdy na niego nie spoglądał z pełną świadomością. Raz, gdy nie zdołał opanować płynącej refleksji, która była skrajnie melancholijna, zrozumiał Vincenta. Przynajmniej tak mu się wydawało. Może było to wynikiem chęci odnalezienia kogoś, kto zrozumiałby jego stan psychiczny? A jaki jest łatwiejszy sposób na poczucie jedności z drugim człowiekiem niż ubogacenie biografii zmarłego poprzez dorzucenie własnej interpretacji?
Wpatrywał się w kontrastowe kolory, na ekspresyjne pociągnięcia pędzlem oddające wrażliwość Holendra. Ivo wyobrażał sobie swoje ciało pod krukami. Czuł na dłoniach taniec źdźbła pszenicy, a w głowie ciężar myśli van Gogha. Czy wiedząc, co robił źle, dostałby więcej otulających słów od mieszkańców Arles? Czy wtedy samotność mogłaby się stać wyborem, a nie koniecznością?
Myślał „Vincent”, ale tak naprawdę tożsamość tego artysty była równoznaczna z jego własną. W związku z tym, pytanie, czy koniec van Gogha wyglądałby inaczej, gdyby ludzie nie wywoływaliby w nim wstydu bycia takim, jakim był?, w rzeczywistości oznaczało, czy spokojniej zasypiałby, gdyby ON żył bez wiecznej krytyki jego osobowości i zamiłowań?
Gdybanie stawało się męczące. Męczyło, bo uświadamiało, a nie wolno egzystować bez fantazyjnej mgły. Lepiej mieć obsesje, lepiej myśleć całymi dniami o szyciu dla lalek, lepiej nie oddawać się społecznym regułom cicho mówiącym, że oryginalność i ekscentryczność jednostki nie wymaga pochwał i zwykłej serdeczności. Inność to nie wariactwo. To po prostu rzadkość spotykania czegoś. Nie jest to bardziej niebezpieczne albo mniej atrakcyjne. Nie jest to ani bardziej, ani mniej.
Kruki doprowadziły go do łez. Wystraszył się, że zdania pocieszenia to jedynie utopijna wizja. Albo nielegalna próba usprawiedliwiania swojego dziwactwa.
Dlatego słowa Unikko wpłynęły na niego rewolucyjnie. Samo istnienie zielonej osoby było wstrząsające. Nie z racji tego, że skórę miał koloru trawy. Nie, nie, nie. To bez znaczenia. Unikko objął jego indywidualność i pokochał, nie sądząc, że jest dziwna tylko piękna. Co najważniejsze, nie musiał za to dziękować, a wręcz nie powinien.
Mimo to, sądził, iż nadal spokojniej nie spoglądać ani nawet nie przypominać sobie o tym obrazie Vincenta. Łatwiej funkcjonował bez emocjonalnie poważnych rozważań, które stały się synonimem walki.
Obraz ten przypomina mi styl - dość dekoratorski, w końcu w taką sztukę popadło dwudziestolecie - pani Łempickiej, pewnie znasz jej kolorowe obrazy. Chciałabym jeden mieć u siebie, w prywatnym, barwnym gabinecie.
OdpowiedzUsuńTekst... cóż, ja czytam inne (mówi Ci coś tytuł "Dama Kameliowa"?), ale gratuluję pomysłu oraz wzięcia się do pisania :) Miałam dwie koleżanki zachwycające się Van Goghiem, może i one zachwycą się Twoim opowiadaniem/powieścią, jak je wydasz?
Moim odkryciem tygodnia jest to... że słowo "trik" a "tik" to zupełnie co innego :)
Pozdrawiam serdecznie i życzę spokojnego wieczoru!
old53hollywood.blogspot.com
PS. I jak tam z "Sadie Thompson"???
Cześć! ;)
OdpowiedzUsuńSuper, że zaczęłaś tworzyć coś swojego i się tym z nami podzieliłaś. Nie każdy ma tyle odwagi. Brawo! ;)
Obraz, moim zdaniem, też wygląda bardzo współcześnie, a jego autorce też nie słyszałam, więc nie jesteś sama. :D
Życzę Ci dalszej twórczej weny. Powodzenia! ;*
Bliżej wniknie w postać ten, kto bliżej sam jest tego miejsca, którego ów człowiek dawno temu dotknął.
OdpowiedzUsuńJa również uważam że od tego obrazu bije samotność i brak zrozumienia, a jednocześnie jest piękny 😍
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba ten tekst - czekam na więcej 😀
Powodzenia w pisaniu-świetnie Ci to idzie 😀
Po6
Oj tak, zgadzam się co do tego obrazu.. Ale i również nie można odmówić mu piękna :) Powodzenia z pisaniem!
OdpowiedzUsuńJestem pełna podziwu i uznania dla Ciebie kochana. Brawo. 😊
OdpowiedzUsuńPodoba mi się ten obraz. Jest taki tajemniczy, zawiera w sobie jakąś skrywaną tajemnicę :) Wyczuwam delikatną nostalgię na niego patrząc :)
OdpowiedzUsuńŚwietny tekst :) Przyjemnie się czytało :)
pozdrawiam
Tekst bardzo ciekawy, z odniesieniem, które mnie zaintrygowało - zakładam, że zgadniesz, o które zdanie mi chodzi. ;)
OdpowiedzUsuńPowodzenia w pisaniu!
Wow, niesamowite. Nie powiem, żebym tekstem była zaskoczona, bo doskonale wiem, że stworzona jesteś do wielkich rzeczy i prawdopodobnie twoje "coś większego" będzie tym, co wszystkich nas zachwyci! Chciałabym już poznać całość, ale spokojnie, jestem bardzo cierpliwą osobą. Najważniejsze byś tworzyła w spokoju a ja mogę życzyć tylko weny! :)
OdpowiedzUsuńMuszę dodać, że już jestem ciekawa. Z historią malarza nie jestem dobrze zapoznana, a chciałabym już ją poznać, twoją powieść. Szukać w niej słów kluczy, interpretować :) Zawsze powtarzałam że kocham pisać ale czytać... kocham równie mocno. Zwłaszcza, odnajdywać w słowach głębię. Jestem taka ciekawa że chyba zaraz pęknę! :D
nie, spokojnie, wytrzymam :)
Ale na pewno ledwo xD
Ten obraz można by interpretować na różne sposoby. Gdybym poniekąd nie znała kontekstu, mogłabym powiedzieć że to letni, sielankowy wieczór i odpoczynek w samotności wśród pól. Ciepło zachodzących promieni na twarzy bohatera, który obraz widzi przed oczami. Cisza, spokój. Odgłosy ptaków. Jednak samotność może być kuciem w sercu a wieczór w śród bezkresu pól niebezpieczeństwem. Zbliża się noc, ciemność a to strach i niebezpieczeństwo. Różne drogi, którą wybrać by znaleźć się w miejscu bezpiecznym.
Obraz wygląda naprawdę współcześnie! No góra lata 70 bym mu dała :)
Jak zawsze wspaniały wpis kochana.
Co do rysunku, należy do Ciebie, możesz z nim zrobić co zechcesz :)
Pozdrawiam ciepło ♡