Xin chào!
Musicie wiedzieć, że mam straszny problem z reportażami podróżniczymi. Szczególnie, gdy mowa jest o krajach Azji Południowo-Wschodniej (bo z takimi najczęściej mam do czynienia). Miałam okazję przeczytać chociażby książkę o Malezji "Zakochanych w świecie" czy o Wietnamie Andrzeja Mellera i nie wspominam ich zbyt dobrze. "Indonezja. Po drugiej stronie raju" Anny Jaklewicz jest moją lekturą na studiach, co nie zmienia faktu, że chwytając po nią, byłam - delikatnie pisząc - sceptycznie nastawiona. Bałam się "egzotyzacji" (polecam zapoznać się z podcastem "Tajfunowych przypisów", konkretniej z trzecim odcinkiem. Podcast dostępny jest na spotify, a myślę, że warto, bo otworzył mi oczy), krzywdzących stereotypów czy rozdziałów wypchanych po brzegi opinią autor_ki, aniżeli rzetelną wiedzą.
Istnieją dwa możliwe powody, dla których publikuję dzisiejszą recenzję: albo reportaż o Indonezji wyjątkowo wyprowadził mnie z równowagi, albo pozytywnie zaskoczył.
Moje zdanie i kilka ciekawostek
"On od czasu do czasu pobawi się z nudów zegarkiem albo telefonem. Ona będzie najsmutniejszą panną młodą, jaką kiedykolwiek widziałam. Tylko gęste, doklejone rzęsy będą utrzymywać krople łez pod powiekami. Na każdym kolejnym indonezyjskim weselu, w jakim wezmę udział, powtórzy się ten sam smutek młodej pary. Podobno tego wymaga tradycja."
Bardzo podobało mi się samo nastawienie podróżniczki. Jeśli tylko nadarzała się okazja, aby jeszcze bliżej poznać kulturę Indonezji, aby móc się spotkać z ważną postacią dla danej grupy, aby zobaczyć lokalną tradycją, etc. od razu brała ze sobą rzeczy i ruszała w trasę z wielkim entuzjazmem. Mnie to nie tylko inspirowało, ale także dawało do zrozumienia, że autorka jest szczerze zainteresowana krajem, który bada, jak również o jej dociekliwości. Co sprawia, że w moich oczach staje się wiarygodniejsza.
Czy wiedzieliście, że Torajowie (grupa etniczna w Indonezji zamieszkująca wyspę Celebes) chowają swoje zmarłe dzieci (zanim zaczęły ząbkować) w dziuplach? Rodzice wierzą, że dziecko będzie rosnąć wraz z drzewem i co więcej! będzie karmione przez to drzewo. Autorka wspomina jednak, że tradycja ta odchodzi w zapomnienie i Torajowie chowają noworodki w skalnych grobowcach. Mimo to, informacja o drzewie wychowującym dziecko wydawała mi się szalenie ciekawa.
A czy wiedzieliście, że Indonezja składa się z ponad 17 tysięcy wysp? Niesamowite.
Książka ta to nie tylko poszerzająca horyzonty opowieść o ludziach, ale również poruszająca - a dla mnie także szokująca - historia człowieka. Każdego z osobna, pokazująca, że stwierdzenie "biedny, ale szczęśliwy" to jedynie wydmuchany frazes. Natomiast Anna Jaklewicz swoją książką oprawiła ubogacającym tekstem, jak i pięknymi, pełnymi kolorów (szczególnie zielenią!) zdjęciami. Bo trzeba przyznać: "Indonezja. Po drugiej stronie raju" jest ślicznie wydana, dlatego jest to ten tytuł, do którego wracam za każdym razem, gdy sobie o nim przypomnę i jest w zasięgu ręki. Aby poprzeglądać zdjęcia, aby poczytać fragmenty, aby zdać sobie sprawę, jak niewiele jeszcze wiem.
Właśnie tutaj nasuwa mi się pytanie: czy osoby, które są lepiej zapoznane z Indonezją niż ja - również będą zachwycone tekstem podróżniczki? Cóż, ciężko mi osądzić. Zapewne nie przeżyją takiego szoku, jaki ja przeżyłam (w żaden sposób nacechowany; czy to pozytywnie, czy negatywnie). A myślę, że tym zyskała w moich oczach ta lektura: wywoływanym szokiem. Co nie zmienia faktu, że osobom zainteresowanym Indonezją lub ogólne osobom, które lubią podróżować, są ciekawe świata - serdecznie polecam ten reportaż. Możliwe, że wraz ze wzrastającą wiedzą, książka okaże się gorsza (albo nie), dlatego na pewno wrócę do niej za kilka lat. Sprawdzimy. Jednak doceniam autorkę za to, że ani razu nie kreowała się w książce na eksperta. Napisała o faktach, odczarowując obraz Indonezji jako rajskiej wysepki, gdzie wszyscy są szczęśliwi, chodząc po piaszczystych plażach z plamami w tle. Dziękuję za to (i znowuż; za wprowadzenie mnie w ten azjatycki kraj).
Jeśli ktoś chciałby porównać swoją wiedzę do mojej sprzed lektury, to dodam, że ograniczała się ona do indonezyjskiego filmu "Córka przeklętej ziemi" (reż. Perempuan Tanah Jahanam; swoją drogą, intrygujący horror) i tomiku wierszy "Sergius seeks Bacchus" (autorstwa Normana Eriksona Pasaribu). Jak widzicie, marnie to u mnie wyglądało.
"- Czy po tym wszystkim, co pani widziała, śpi pani spokojnie?"
Koniec
- Piąta płeć
- Morscy cyganie
- Wyspy korzenne
- Śmierć w Tana Toraja
- Ludzie lasu
Przyznam szczerze, że o Indonezji nie wiem zbyt wiele zbyt wiele, więc chętnie poszerzę swoją wiedzę. 😊
OdpowiedzUsuńNigdy nie byłam w Indonezji i dla mnie również była szokiem informacja o tym 90% ichniejszego społeczeństwa to muzułmanie
OdpowiedzUsuńNigdy nie sięgałam po reportaże podróżnicze -ten typ książki chyba raczej nie dla mnie
O ile dobrze zrozumiałam Ty również pracujesz nad swoją książką?
Super ☺
Pozdrawiam
Tak, gdzieś tam sobie piszę w wolnych chwilach :) Dziękuję za komentarz!
UsuńPozdrawiam również <3
Indonezja jest przepiękna :)
OdpowiedzUsuńChciałabym kiedyś pojechać do Indonezji.. Ale póki co zostaje mi tylko książka ;)
OdpowiedzUsuńJeszcze nie przeczytałam żadnego reportażu o Indonezji, więc chętnie zacznę od tego :)
OdpowiedzUsuńMoże być naprawdę ciekawy reportaż. W wolnej chwili się skuszę!
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy musi być ten reportaż! Po przeczytaniu skojarzyłam z sąsiadami- Malezją. Dawno temu byłam pod wrażeniem powieści- "Przygoda malajska" Henri Fauconnier...Warto poznawać życie i zwyczaje ludzi z tej odmiennej od naszej kultury.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Ooo! Nie słyszałam o tej książce, ale pięknie dziękuję za polecenie, bo i na malajskie pozycje polowałam :)
UsuńPozdrawiam serdecznie!
Nieskromnie powiem, że Indonezja mi się marzy od dawna :) Chętnie zapoznam się z treścią tej książki :)
OdpowiedzUsuńBuziaki
Hejka Pando,
OdpowiedzUsuńJak się masz? :)
Indonezja - kusi powiem Ci. Może kiedyś tam zawitam. A teraz mam ochotę na tę książkę, bo mnie nią zaintrygowałaś :)
Buziaki i dobrego dnia
Cześć Iwetto!
UsuńMam się w bardzo dobrze. Zaczynam od jutra dwutygodniowe wolne od zajęć, bo udało mi się zaliczyć wszystko (zostało mi tylko przejrzenie pracy na filozofię) :) Dziękuję za pytanie!
Oj tak, zgadzam się! Indonezja kusi :)
Buziaki i również wszystkiego dobrego!
Witam serdecznie Droga Pandziu ♡
OdpowiedzUsuńNiestety, nie znam Indonezji ani książek o jej tematyce, ale znam jednego blogera, który pisze w języku indonezyjskim o swoich podróżach i przemyśleniach, nie wiem czy go znasz to Himawan z bloga himawansant.blogspot.com, wspaniały człowiek pełen pasji i bardzo otwarty na rozmowę :) Co prawda, musiałam tłumaczyć sobie jego wpisy na polski, nie wszystkie były dla mnie zrozumiałe ale myślę, że o Indonezji mógłby wiele powiedzieć w przystępnym dla Polaka prostym języku :) Co do książki, oczywiście nie znam tytułu, ale gdyby wpadła mi w ręce na pewno i ja przeczytałabym ją szybko :) Wspaniała, bardzo zachęcająca recenzja. Ja jestem otwarta na wszystkie tytuły, zwłaszcza takie, które pozwalają odkrywać i poznawać świat :) Cudowny, pełen pasji wpis!
Pozdrawiam cieplutko ♡
Kochana Ayuno,
Usuńoj tak znam ten blog i również bardzo go lubię i cenię! Niestety ja również musiałam posty tłumaczyć na polski i masz rację, nie zawsze były zrozumiałe...
Dziękuję za miłe słowa! Pozdrawiam Cię cieplutko <3