Dokument, który warto obejrzeć


Wstęp

Dzień dobry! 
Indonezja. Kolejny kraj do kolekcji "narodów, które chcę zgłębiać." Co prawda, to świeża miłostka, która dopiero zaczęła się we mnie tlić, ale uważam, że Indonezji należy poświęcić wiele postów z jednego prostego powodu: ludzie mało o niej wiedzą i pozwolę sobie tutaj zacytować Łukasza Bonczola, autora książki "Zrozumieć Indonezję. Nowy Ład generała Suharto": Indonezja należy do najważniejszych członków wspólnoty międzynarodowej. Tym bardziej zdumiewa stosunkowo nikłe – a w Polsce niemal żadne – zainteresowanie jej dziejami ze strony historyków.

A moja osoba nie należała do żadnych wyjątków. Przed prezentacją na studia (de facto; o Indonezji, stąd moje nagłe zainteresowanie tym krajem, jednak głowę daję, na pewno nie zakończy się ono jedynie na prezentacji) było mi wiadomo, gdzie leży Indonezja i że to państwo, które "ma odwrotną flagę Polski". Ale poza tym dwoma faktami? Trudno powiedzieć coś więcej. 
Pierwszą moją reakcją na tę dezinformację było przygotowanie listy książek i filmów indonezyjskich lub o Indonezji. I tak to jakoś samo poszło, że jestem w momencie, w którym od ponad miesiąca spędzam minimum skromne dziesięć minut dziennie nad językiem indonezyjskim, po pokoju i komputerze walają mi się notatki o wayang i nie tylko, półka obok łóżka dźwiga indonezyjskie nazwiska, a moja ostatnia aktywność na filmwebie... sami_e rozumiecie. Indonezyjsko. 


Do rzeczy, "Scena ciszy"

No dobrze, ale w końcu coś spowodowało, że w trakcie intensywnego czasu na studiach skrobię litery na klawiaturze. Tak, jak przy okazji ostatnio recenzowanego filmu "Dama z Seulu", coś mi nie dawało spokoju. Walczyło o to, aby o tym opowiedzieć. I dziś przychodzę do Was z tytułem wyjątkowym, a także szalenie bolesnym. Bowiem dokument "Scena ciszy" skupia się na wydarzeniach, które miały miejsce w latach 1965-1966. 

Ale od początku. 

Reżyser Joshua Oppenheimer w 2012 roku nagrał film "Scena zbrodni" ("The Act of Killing") opowiadający o tych samych dziejach Indonezji, jednak tutaj oddał on głos oprawcom, natomiast w przedstawianym dziś dokumencie Joshua skupił się na ofiarach ludobójstwa. 

A co się wydarzyło w 1965-1966? Szybko opowiem. W 1945 roku Indonezja stała się niepodległym krajem (wcześniej była kolonizowana przez Holandię i swoją drogą, nazywała się Holenderskimi Indiami Wschodnimi). Pierwszym prezydentem niepodległej Indonezji był Sukarno, który dążył do zjednoczenia Indonezji; chciał, aby była ona jednolitym państwem, inaczej pisząc, jawaizował kraj (od słowa "Jawa" - najludniejsza wyspa Indonezji), a musimy pamiętać, że mówimy o jednym z najbardziej multikulturowych państw na świecie. Jak się domyślamy, jawaizacja pozostałych wysp nie spodobała się społeczeństwu. (Zresztą, to tylko wierzchołek góry lodowej; o Sukarno można pisać elaboraty.) Ale w 1965-1966 doszło do zamachu stanu i obalenia Sukarno. Zabijano każdego, kto wydawał się komunistą. W wielkim, największym skrócie. 
Dochodziło do makabrycznych sytuacji i "Scena ciszy" opowiada o jednej z nich, która wydarzyła się nad Snake River. A jeszcze konkretniej na postaci Ramliego - czyli starszego brata Adiego. Ramli został brutalnie zamordowany we wspomnianym miejscu. A my - jako widzowie - obserwujemy rodzinę Ramliego po kilkudziesięciu latach od drastycznych wydarzeń. Co więcej, widzimy jak Adi konfrontuje się z mordercami jego brata. Istna, emocjonalna mieszanka wybuchowa. 

Samo tło historyczne czy historia przyprawiają o gęsią skórkę, a wyobraźcie sobie, że Joshua Oppenheimer doprawił ten dokument dodatkowo o łamiące serce kontrastowe sceny (cierpienie rodziny ofiary - to, co o sobie myślą mordercy i jak tłumaczą własne zbrodnie; reżyser świetnie uwydatnił przepaść między tymi ludźmi) i o niezwykle wymowną ciszę przeradzające się w długie kadry skierowane na morderców.

A w tym wszystkim Adi; nie poznał swojego brata (urodził się dwa lata po jego śmierci), ale wydaje się, że całe życie mężczyzny jest nim naznaczone. Pięknie Joshua ukazał również relacje pomiędzy głównym bohaterem, a córką i starszymi rodzicami. Każdy element tego dokumentu ściska za gardło ze wzruszenia i poruszenia. 


Przeszłość jest przeszłością

Po co do tego wracać? - czyli słowa, które były nieustannie powtarzane przez zbrodniarzy. Przeraziło mnie to, co mówili o sobie ludzie odpowiadający po części za to, co się wydarzyło. To już przeszłość. Taki jest świat. Po co wracasz do takich rzeczy? Prosisz się o problemy? 
Podziwiam głównego bohatera za jego odwagę, że miał siłę stanąć przed świadkami i sprawcami śmierci jego brata. Jak podkreślali bliscy Adiego; gdyby wiedzieli, że pójdzie do tych ludzi, w życiu by go nie puścili, bo wciąż, nadal po tylu latach jest to po prostu niebezpieczne. 

"Scena ciszy" przyprawiła mnie o nowe emocje. Dała inny obraz na wydarzenia z 1965-1966 roku. Kazała myśleć o ofiarach. Wycisnęła mnóstwo łez w środku nocy i przede wszystkim; uświadomiła, że przeszłość nie jest jedynie przeszłością; jest jedną z czynników, które nas kształtują. 
Ale to nie znaczy, że nie mamy mieć na nie wpływu. 

Polecam z całego serduszka dokument "Scena ciszy" reż. Joshua Oppenheimer, 2014 rok. 

Trzymajcie się zdrowo
Panda Fińsko-Chińska (i nie tylko!) 

Komentarze

  1. Wszystko, co polecasz, żeby oglądnąć/przeczytać, zapisuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę bardzo chętnie zobaczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Film wydaje się wyjątkowo ciężki do oglądania, ale dokumenty, to jeden z moich ulubionych gatunków.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy film ale trzeba się na niego przygotować emocjonalnie ^^ myślę że kiedyś obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie obejrzę ten dokumentalny film.

    OdpowiedzUsuń
  6. W czasach, gdy miałam jeszcze czas (tak, wiem jak to brzmi;), uwielbiałam oglądać wszelkiego rodzaju dokumenty. Ten będę mieć na uwadze.
    Swoją drogą, trochę Cię podziwiam, ba, bardzo! Wymagające studia, a Ty sobie jeszcze dodajesz...i wiesz...Bardzo dobrze! Tak trzymaj. Otwarty umysł to najlepsze, co możemy mieć ze sobą każdego dnia:D
    Pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Droga Pando, przyznaję, że nie zawsze czytam wszystko ale lubię odwiedzać Twój blog bo jest bardzo wyjątkowy. Cieszę sie, że polecasz także dokumenty, lubię filmy dokumentalne a takie najbardziej filmy, które są oparte na faktach, ostatnio oglądałam (co prawda nie w Twoich tematach bo turecki film, ale polecam go serdecznie) niezwykle ciepły i piękny film oparty na prawdziwej historii. Nazwa jego Mucize ( Cud) a piękny bo obrazy są wspaniale pokazane, takie malarskie... "Scena ciszy" film który prezentujesz zapowiada się niezwykle emocjonalnie i wzruszająco! to co stało się w przeszłości zawsze wpływa na nasze teraz. I może wpłynąć na przyszłość. W ogóle podziwiam Twój zapał do poznawanie co rusz nowych krajów z Azji : trzymam kciuki jak to się mówi (chociaż w to nie wierzę), że Ci się powiedzie z Twoją nową "miłością". I rzeczywiści w Polsce i zapewne nie tylko mało ludzie wiedza o Indonezji. To bardzo dobre, że we wpisie przedstawiłaś pokrótce historię tego kraju. Zawsze tu miło zajrzeć :) pozdrawiam Cię serdecznie zza morza i znad morza jednocześnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapowiada się ciekawy dokument. Ostatnio całkiem lubię filmy dokumentalne oraz historie oparte na prawdziwych zdarzeniach. To bardzo uczy poznawać inne kultury. Na pewno sięgnę po niego.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

"Niech pan oczyści swój umysł. Niech pan będzie bezkształtny jak woda. Gdy wleje pan wodę do filiżanki, staje się filiżanką; gdy wleje ją pan do butelki, staje się butelką; gdy wleje ją pan do imbryka, staje się imbrykiem. Otóż woda może płynąć albo może niszczyć. Bądź jak woda, przyjacielu."